"Za dużo błędów" - wypowiedzi po #PIAWIE
W ramach 4. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy, Piast Gliwice przegrał z Wieczystą Kraków 3-4. Przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi trenera Daniela Myśliwca oraz piłkarzy - Jakuba Łabojko i Oliwiera Maziarza.
Jakub Łabojko: "Na pewno pocieszająca jest końcówka, w której było gorąco, aczkolwiek skupiając się na 80 minutach, gdzie straciliśmy cztery bramki, zbyt łatwo, pozwalamy rywalom na sprawdzanie okazji. Sporo błędów indywidualnych i sporo błędów wynikających z braku koncentracji. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu, od czego zaczniemy, to będzie gra defensywna, ale nie tylko chodzi o obrońców, chodzi o całą drużynę. To nie jest tylko linia obrony i bramkarz, to jest linia pomocy, napastnicy, którzy pomagają bronić, tak samo jak obrońcy z pierwszymi atakami obrony. Zbyt mało stworzyliśmy sytuacji, zbyt łatwo Wieczysta dostawała się w nasze pole karne. Słabo zarządzaliśmy tym meczem z boiska, więcej mogliśmy komunikować i rozmawiać ze sobą. Tego mi trochę zabrakło na boisku, żeby była większa komunikacja, większe poczucie tego, co aktualnie się dzieje na murawie. Tutaj kamyczek do naszego ogródka, do szatni żebyśmy więcej się komunikowali. Będziemy na tym budować, że ostatnie 10 minut było w miarę dobre i w takim czasie można strzelić trzy bramki."
Oliwier Maziarz: "W pierwszej połowie poprostu źle wyglądaliśmy. Można powiedzieć, że jakby nie było w nas emocji. Druga część spotkania, szczególnie początek też był bardzo ciężki. W 70. minucie Trener dokonał zmian i niedługo później padły bramki. To nam dało iskrę żeby odrobić straty, ale finalnie niestety nam się nie udało. Jako piłkarze zawsze będziemy wierzyć do końca i jeszcze bardziej będziemy się napędzać, dzięki wsparciu kibiców z trybun. Potrzebujemy wsparcia nawet, gdy wynik jest niekorzystny. Wiemy, że źle graliśmy do 70. minuty, natomiast po pierwszej bramce, jak trybuny zaczęły nas dopingować, to było nam o wiele łatwiej."
Daniel Myśliwiec (trener Piasta Gliwice): "Czuję się tu świetnie. Pokochałem ten klub - Piast, dzięki wspomnieniom, które tworzyliśmy w zeszłym sezonie. Byliśmy absolutnie w fatalnej sytuacji. To, jak dobra energia wracała do mnie, do nas, do drużyny napędzała nas do tego, żebyśmy mogli cieszyć się z osiągnięcia celu, jakim jest utrzymanie w Ekstraklasie. Ta sama energia napędzała mnie i drużynę do tego, żebyśmy cały czas deklarowali, że w tym sezonie chcielibyśmy powalczyć o coś więcej. To, że chcielibyśmy powalczyć o coś więcej nie oznacza, że po 4 kolejkach będziemy mieli 12 punktów, pomimo tego, że robiliśmy wszystko, żeby tak było. Dlatego chciałbym, żeby szczególnie nasi kibice, których bardzo szanujemy i bardzo pomagali nam w trudnych momentach, żeby rozumieli, że nie jesteśmy na początku łańcucha pokarmowego. Drużyna, z którą mieliśmy okazję dzisiaj rywalizować pod kątem swoich możliwości, pomimo tego, że jako klub nie jest doświadczona, ale jako poszczególne jednostki i ich możliwości były zdecydowanie wyższe, niż wykazywałaby na to historia danego klubu. Dlatego nie byłem zadowolony z tego jak graliśmy i przyjeżdża drużyna, która przez dwa tygodnie przygotowywała się specjalnie pod nas, wyszło im to idealnie, trzeba oddać sztabowi i drużynie, to miało wpływ na nasze wystąpienie, na to jak moi piłkarze się prezentowali. Coś, do czego zmierzam, że my chcemy zrobić wszystko, żeby ten sezon był lepszy, ale w dalszym ciągu bardzo ważne jest spokojne utrzymanie w lidze. Chciałbym, żebyśmy tak miarę przykładali i to nie znaczy, że brakuje nam ambicji. Ostatni mecz pomimo tego, że też bardzo nieudany, to wtedy chcieliśmy iść po więcej, podejmować ryzyko i zrobić wszystko dla zwycięstwa. Zmierzam do tego, że jeżeli po porażce na boisku mistrza Polski, my zaczynamy u siebie, retoryka będzie taka, że przez 80 minut graliśmy słabo, ale moi piłkarze w pierwszych dwóch minutach jeden bardzo groźny strzał, a potem drugą sytuację ze stałego fragmentu. Później gra nie kleiła się, tak jak wcześniej, ale to nie znaczy, że była fatalna. Później przeciwnik zdobywa bramkę, ale my mamy bardzo dobre sytuacje, chociażby Hugo Vallejo, jeszcze na wyrównanie. Prosiłbym bardzo, bo efekt to jest w 100% moja odpowiedzialność. Prosiłbym mieć pretensje do mnie, a w momencie, kiedy drużyna próbuje się podnieść po bramce, której oczywiście nie chciała stracić w okolicznościach, które nie kunsztownych, ale czasami takie bramki wpadają, to w takich momentach drużyna potrzebuje waszego wsparcia, tak jak robiliście to wcześniej. Gwizdy na mojego piłkarza i pretensje w momencie, gdy zmarnuje sytuacje, a proszę mi wierzyć, bardzo chciałby to wykorzystać, nie robi tego celowo. Zmierzam do tego, że mamy ogromny szacunek do naszych kibiców i podkreślę to jeszcze raz. To, jak pomagaliście w tamtym sezonie, potrzebne nam jest w tym sezonie. Nawet jeżeli nie idzie, to potrzebujemy tym bardziej dopingu. Jeżeli stworzymy sytuacje, a ją zepsujemy, to prosiłbym o wsparcie dla piłkarzy, bo to im na pewno pomoże. Ten spektakularny moment, który mieliśmy, być może, złapalibyśmy wcześniej. Mówię być może, bo to oczywiście jest kwestia merytoryczna, taktyczna i fizyczna. To już jest coś, za co ja w 100% jestem odpowiedzialny. Nad tym będziemy pracować, rozmawiać i eliminować wszelkie takie błędy. Najważniejsze jest to, żebyśmy zrozumieli, że walczyć o mistrzostwo Polski prawdopodobnie będzie nam bardzo trudno. Ta drużyna będzie robić wszystko, żeby wygrywać mecze, a nawet jeżeli jej nie idzie, to tym bardziej będziemy doceniać wsparcie w trudnych momentach tak, żeby trudnej sytuacji z poprzedniego sezonu nie powtórzyć. Chciałbym, żeby tamten sezon został już za nami, a teraz piszmy nową historię. Cały czas na pozytywnym przekazie i emocjach, bo to nam pomoże.
Ten mecz może się przydarzyć słabszy. Jeszcze raz podkreślam o mojej pełnej odpowiedzialności za to. Ten mecz trochę pokazuje, jak trudną drogę wybraliśmy. Jeszcze nie jesteśmy w komplecie, mamy swoje wyzwania i normalne jest, że ta drużyna będzie popełniać błędy, ale te błędy będą nam przynosić więcej takich momentów, jak np. pierwsza bramka zdobyta przez chłopaka, która na poziomie seniorskim właściwie w ogóle nie funkcjonował. Wyszedł na ekstraklasowe boisko w trudnym momencie i pomógł drużynie wrócić do meczu. Młody chłopak strzela bramkę, trafia do siatki doświadczony kapitan, który też zrobi bardzo wiele dla tego Klubu. To jest coś, co chciałbym, żeby z nami zostało. Maksymalna praca, oczywiście wcześniej o wiele lepsza itp, ale to jest dowód na to, jak czasami żmudną pracę wykonują piłkarze i efekty, pomimo jakichś błędów, które będziemy popełniać, to dadzą rezultat - czyli zwycięstwa, dobrą grę, a dodatkowo drużyna jest budowana takimi jednostkami, które wchodzą na boiska seniorskie. Przy tym gorzkim wyniku, bo pomimo wszystko jesteśmy rozczarowani, to szukając pozytywów ta drużyna się nie podda, tak jak nie poddała się dzisiaj. Mam nadzieję, że takich momentów będziemy mieli więcej, ale eliminując to, co wydarzało się wcześniej, czyli to, jak zagraliśmy poniżej swojego typowego poziomu."
Biuro Prasowe
GKS Piast SA